wtorek, 29 lipca 2014

Supermałpka i ekipa

Nasza rodzina jest dość "monotematyczna" jeśli chodzi o wykształcenie. Teść jest mechanikiem, mój tata elektrykiem, moja mama programistką, mąż informatykiem [grafika komputerowa] a ja skończyłam informatykę i ekonometrię. Czy to więc dziwne, że nasze dzieci garną się do komputerów?
A jeśli dodam że poznałam męża przez grę internetową, to chyba nie będzie zaskoczeniem że Artur też lubi grać? Staramy się to ograniczać, ale nie ma się co oszukiwać, sporą część życia spędzamy przy komputerach.
Jesdną z ulubionych gier Artura jest gra typu tower defence. Są to gry strategiczne, które polegają na obronie zamku, wieży czy czegoś tam jeszcze. Zazwyczaj stawia się jakieś armaty, wieżyczki, bomby by nie przepuścić "obcych" idących drogą, rzeką. Obcy są statkami, czołgami, potworami itp. Gry te często okraszone jękami i innymi dźwiękami wydawanymi przez ginących przeciwników, czasem doprawione wizualnie rozbryzgami krwi. Czy muszę mówić, że niespecjalnie byłam zachwycona, gdy dziecko grało mi w rozwalanie ludzików [ech te uroki posiadania dużo starszego kuzyna, który wprowadza młodszych w jakże ciekawy świat internetu].
Aż tu znaleźliśmy portal ninjakiwi i grę z balonami. Małpki strzelają do balonów, balony pękają - żadnej krwi, żadnych jęków, za to fajne, rzucające darty małpki. Małpki rzucają też bumerangami, shurikenami itp. Jest małpka zamrażająca, małpka z gatlingiem, małpa snajper i super małpka. Super małpka ma laser w oczach. O jacie!
Balony są różne, od zwykłych kolorowych po sterowce, sterowce rozpadają się na mniejsze, balony ceramiczne, balony opancerzone [jak lata metalowy balon? who knows? ;) ], balony zakamuflowane itd.
Generalnie to jedyna taka gierka, którą jestem w stanie zaakceptować u pięciolatka.
Ostatnio Artur, widząc jak szyję poduszki zażyczył sobie wojskowej. O ile moro jestem w stanie jakoś przeżyć, to z czym zrobić taką poduszkę? Z pistolecikami, armatami? I wtedy wpadłam na pomysł z cottonbee [zainspirowana przez LongRedThread]. Mąż porobił zrzuty z ekranu, powycinał małpy i sterowce. Baloniki zrobiliśmy inne, bardziej uniwersalne, żeby można było je wykorzystać przy innych projektach.
Od początku było wiadomo jak będą ustawione materiały na poduszce, super małpka na środku, dookoła sterowce, dalej małpki różnych rodzajów, a dookoła baloniki. Takie zamówienie na próbę, więc rozmiarowo to jest materiał Supermałpki 20cmx20cm, sterowce i małpki 48x48 a baloniki 1m x 1,47.
Po pierwszej poduszce doszłam do wniosku, że materiał powinien  być doś drobno zadrukowany, żeby było coś widać. Na poduszce dla synka koleżanki [wrzucałam już zdjęcia] z materiału w kropki ostało się pół kropki, z gwiazdek niewiele więcej, a duże samochody stały się byle jakimi bohomazami. Dlatego i baloniki i sterowce są bardzo drobne, oraz bardzo gęsto ułożone.
Po drugie kolory tła mają być na zmianę - niebieski środek, białe kolejne, dalej niebieski i znów biały.

Materiały doszły, jestem zadowolona, chociaż... mam wrażenie, że na ciemnych tłach, na złożeniach materiału, widać "startą" farbę, dlatego na przyszość raczej będę zamawiać na jasnych tłach. Może to tylko takie wrażenie, może nie, ale jaśniejsze podobają mi się bardziej.
Poduszek jeszcze nie uszyłam. Mam poszyte bloczki, teraz muszę tylko podprasować i przykleić flizelinę, a potem poćwiczyć pikowanie. 

Poniżej kilka fotek dotychczasowej produkcji. 










"psierwa"

Sto lat temu, gdy byłam nastolatką, to na promenadzie w Świnoujściu grywał sobie taki amrykański zespół "Flap House Vag", skakałyśmy z kumpelą przy ich muzyce, a gdy się zmęczyli, basista zapowiadał "psierwę". Teraz ja mam psierwę, przymusową. Ceramiczne noże zaskakująco gładko wchodzą w palce, wskazujące. Rozcięcie mam prawie jak do patchworka, dwa ramiona trójkąta, jedno o długości 1 cm, drugie ma 1,5. Oszczędzę zdjęć ;)
Ponieważ z takim czymś ciężko robić na drutach, szyć [nie chcę zababrać tkanin krwią] i malować [gdy przyciskam pędzel to mi cieknie] to mam przerwę na nadrabianie bloga.
Z cyklu nie samym szyciem, powstały jeszcze mitenki dla siostry.
Tym razem inna włóczka, także batikowa, ale jakoś tak fajniej barwiona, że te mitenki wyszły podobne, a nie jak w przypadku poprzednich kompletnie różne.
Robione na okrągło, jedynie kciuk doszywany w górnej części.



wtorek, 15 lipca 2014

Nie samym szyciem człowiek żyje

Chyba upał rzucił mi się na mózg. Jakimś cudem uznałam, że mam zbyt mało twórczych zajęć. Wymyśliłam decoupage. Już dawno chciałam tego spróbować, ale jakoś nie złożyło się. Teraz jednak się zawzięłam, także za sprawą wylewających się z każdego kąta magazynów - o szyciu, dzierganiu, biżuterii, wszelkie burdy, sabriny itd. A na dodatek zamówiłam prenumeratę Vogue knitting, więc gdzieś to trzeba przechować.
Wymyśliłam więc drewniane segregatory, ale musi być kolorowo. Siostra pokazała mi co i jak. 
Jak już byłam w połowie pracy to powiedziała, że małe formy są łatwiejsze.
Nie planuję rozpoczęcia produkcji. Tylko na własny i dzieciowy użytek.
Na razie są dwa segregatory i skrzynka na skarby Artura z ulunionymi bohaterami kreskówek i gier. W planach kolejne 4 segregatory i stojak na długopisy - już do mnie jadą. Stojak będzie dla mojego wkrótce zerówkowicza, z każdej strony inny bohater - tak jak na szufladkach skrzyni skarbów.
Widzę w tych moich stworach trochę błędów, a tu mi się serwetka porwała i musiałam dokleić, a to nierówno obcięte na brzegu [heh jak do wszystkiego potrzeba tony precyzyjnych narzędzi], ale mnie się podoba, a na własny użytek starczy. Jeszcze tylko muszę domalować środki segregatorów na biało.














piątek, 11 lipca 2014

torba, igielnik, poduszki

Od czego by tu zacząć? 
To może od szycia. Spodobało mi się szycie z kawałków. Skrzętnie produkuję więc kolejne rzeczy. Oprócz torby, zadania domowego, uszyłam już 3 poduszki dla dzieci, kolejne 4 bloczki czekają na swój czas - bloczki zszyte, też będą z nich poduszki. Tym razem dla dziewczynek.

Poza tym wymyśliłam sobie z siostrą szycie rzeczy dla geeków. Poduszka w kształcie kości do gry? Ale nie popularny sześcian czyli d6, tylko np. d20? Własnie sobie rozpracowuję wzór, a jako wprawkę, z darowanych tkanin uszyłam sobie igielnik d4. D4 czyli dice 4 - kość o czterech polach. Użyłam do tego trójkątów równoramiennych, o długości boku 10 cm. Wykreślanie go za pomocą ekierki to była zabawa. Cyrkiel, zapamiętać!, kupić cyrkiel!





Wracając do poduszek. Pierwsza z nich powędrowała do synka koleżanki do CZD. Synek leżał na tym słynnym oddziale neurologii, gdzie mama mogła pod drzwiami siedzieć. Jak dla mnie jakaś trauma i masakra. Gdy sobie pomyślę, że moje dziecko miałoby podejrzenie nowotworu mózgu, a ja nie mogłabym go tulić w nocy, gdy się przebudzi... nie, masakra jakaś.
Koleżankę znam z forum dzieciowego, ma synka w wieku mojego Filipka [roczniak]. Razem z resztą koleżanek zrobiłyśmy im niespodziankę. Podusia powędrowała więc najpierw do innej koleżanki w Warszawie, by potem niespodziewanie pojawić się na oddziale. :D
Nie wiem już dokładnie, dzień po, czy dwa dni później koleżanka dowiedziała się że guz nie jest złośliwy, mały dostanie lekką chemię a za rok operacja wycięca. Szkoda tylko, że nie da się całości usunąć, bo zajął nerw wzrokowy i mały straciłby wzrok. Ale najważniejsze w tym wszystkim jest to, że nie jest złośliwy i nie zagraża życiu chłopczyka.






Kolejne dwie poduszki powędrowały do mojego chrześniaka i jego malutkiego braciszka. Niebieskie tło jest to samo, tylko że pierwszej podusi zdjęcie zrobiłam w dzień, a drugiej telefonem i w nocy, jak ją skończyłam. A następnego dnia oddałam je. Jedna tył ma w świnki, a druga niebieski.




W związku z nowym hobby przeżyłam małe załamanie nerwowe. Weszłam do sklepu, by pokupować ładne tkaniny dzieciece. Sklep dobrze zaopatrzony, wzorów do wyboru i koloru. Dokonałam selekcji wzorów, które ewentualnie dałyby radę. 100! Sto różnych tkanin!
Potem zaczęłam je przenosić do koszyka, usuwać zbyt podobne wzory itp. Przy 11 tkaninach w koszyku suma zakupów wyniosła ponad 300 zł. Wyłączyłam przeglądarkę.
Dlatego teraz próbuję się zaprzyjaźnić z cottonbee. Tam na różnych materiałach można sobie wydrukować co się chce. Wymyśliłam poduszkę dla Artura z motywami z jednej z jego ulubionych gier. Tylko jak zachecić mojego szanownego męża by raczył opracować te pliki?

Aaaaa, torby jeszcze nie prezentowałam. Uszyłam torbę z bloczku warsztatowego. Tym samym melduję wykonanie zadń nr 1 i 3 ;)