niedziela, 29 czerwca 2014

warsztaty

Kilka tygodni temu zachęcałam do wspierania projektu Szczecin Szyje - to jest do wsparcia finansowego warsztatów patchworku. Niestety nie zebraliśmy potrzebnej kwoty, ale dzięki zaangażowaniu członkiń było o nas głośno. Pisały o nas gazety lokalne, mówiono o nas w radio, a nawet koleżanki pojawiły się w telewizji.
Sprzedaż gadżetów naszej grupy też szła pełną parą, a kontakty z różnymi firmami zaowocowały datkami w postaci materiałów. 

 

I tak mimo, że pieniądze z wspieramto wróciły do wspieraczy, udało nam się przeprowadzić warsztaty. Miałyśmy materiały i nici od sponsorów, pięniędzy z gadżetów starczyło na opłacenie miejsca i tak w klubie Słowianin w ostatnią sobotę szyłyśmy patchworki.


Tzn. kto szył ten szył, bo ja osobiście więcej prułam. Ba, nawet jedna z instruktorek, Karolina z B-craft pruła moje "uszytki". Dziękuję bardzo za pomoc.
Miałyśmy do uszycia torbę, taką szmaciankę. (Instrukcja uszycia "szmacianki" u Agnieszki). Na środku miała być "gwiazdka". A u mnie była katastrofa. Początek był fajny, raz dwa uszyłam paski. Po zszyciu okazało się że muszę spruć, bo pozostawiałam za mało marginesu i kolejna warstwa materiału tego nie złapie i bedzie się pruć. 
To sprułam. Poprawiłam. Zszyłam.
Zszyłam tak, że to co miało być w środku było po zewnętrznej stronie. Kwadracik z kilku elementów wyszedł mi zacny, tylko że nie miało go być w ogóle. 
Sprułam. Przełożyłam. Zszyłam. Popatrzyłam i oniemiałam. gdyż okazało się, że w jednym kwadracie użyłam dwóch zamiast trzech różnych materiałów. A po środku jest materiał, którego w ogóle tam miało nie być. Sprułam.



Tak miał wyglądać pechowy kwadracik
 
A wyglądał tak
Uznałam, że muszę zacząć od nowa. Wycięłam elementy. Było już po 14. I tak minęło 6 godzin warsztatów, trzeba było wracać do domu.
W domu usiadłam. Poukładałam na paskach materiały, które powinny były się zgodnie z zamierzeniem na nich znaleźć. Zszyłam.
Jest kilka niedoróbek, gdzyż ciężko było mi to równiutko złożyć, ale się zgadza! W końcu dokładnie tak jak miało być od początku. Chociaż zastanawiam się czy z tym zółtofioletowym po środku nie było ładniej. Ale już nie pruję, mam dość prucia.


 
Na fali euforii kupiłam dziś nóż krążkowy i matę samogojącą - znacznie ułatwia to, jak się przekonałam na warsztatach, krojenie elementów. Jeszcze tylko kiedyś przy okazji kupię szablon.
Materiały od sposnsorów zostały podzielone, swoje już zdekatyzowałam i schną. Aby nie marować czasu i poćwiczyć wiatraczek (instrukcja szycia wiatraczka również u Agnieszki), pocięłam to co już miałam w domu i uszyłam bloczek. Takie dwa bloczki mam uszyć jako pracę domową z warsztatów. Będą one wkomponowane w kołderkę, którą przekażemy Zachodniopomorskiemu Hospicjum dla Dzieci i Dorosłych. 
Ważne, by środek wyszedł równiutko. 
Chyba się udało. 




Agnieszka, miała rację, mówiąc że to łatwiejsze niż to co szyłyśmy na warszatatch. Ale to dobrze, że tam robiłyśmy trudniejsze rzeczy. 
Teraz muszę tylko odrobić zadania domowe - skończyć torbę, uszyć bloczki do kołderki a z darowanych materiałów uszyć kolejne rzeczy. Już wiem co i dla kogo. 

Było to moje pierwsze "samotne" wyjście, na tak długi czas odkąd urodził się Filip. Bez dzieci, odpoczęłam psychicznie, pewnie dlatego dobry humor mnie nie opuszczał, mimo, że materialnego, gotowego efektu miałam najmniej ze wszystkich uczestniczek, ale nie to było ważne. Ważne to, ile się nauczyłam. 
Dziękuję wszystkim współuczestniczkom za świetną atmosferę i mile spędzony czas.
A przede wszystkim dziękuję wszystkim Organizatorkom oraz naszym trzem Instruktorkom - Jola, Agnieszka i Karolina wielkie dzieki!
Zapraszam też na bloga Szczecin Szyje, tam więcej informacji o warsztatach.

4 komentarze:

  1. Olu, pilna i solidna z Ciebie uczennica! Brawo! Wiatraczki perfekcyjne :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Twój bloczek ostatecznie wyszedł świetnie :) Najważniejsze, że dużo się przy szyciu nauczyłaś. Wiatraczek idealnie się schodzi, więc nauka nie poszła w las :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Gwiazdka świetna! A wiatraczka zadzraszczam :D I tego, że udało Ci sie do niego usiąść w domu ;) ja na razie głaszczę swe tkaninki i rzucam okiem w kierunku szafy. Ale wiesz, od rzucania to słabe efekty są... Gratuluję :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Aga stary sposób - dzieci do łóżka, zatyczki do uszu ;) uszyłam tylko dlatego że młody spał
    Dzięki wielkie :D podoba mi się ta zabawa, tylko czemu doba taka krótka i czasu na wszystko tak mało?

    OdpowiedzUsuń