środa, 19 marca 2014

lazaret

Mamy w domu prawdziwy lazaret. Powaliło nas wszystkich, oprócz Artura, chodzi dzielnie do przedszkola, a reszta ekipy kaszle i prycha, gile lecą z nosa [to głównie Filip] i ogólnie pomór. Nie wychodzimy, nie odwiedzamy, kisimy się w domu. Stan ten jakoś nie wygląda na przejściowy, po dwóch tygodniach myślę że było tak zawsze i na zawsze zostanie. Pewnie się mylę ;)
Nasza lekarka "ja-pani-nic-nie-mogę-przepisać" i "pani-może-brać-jeszcze-mniej-niż-Filip" leczy mnie pozytywną energią z kosmosu, zaklinaniem rzeczywistości "ale pani nie może być chora" musiała mi w końcu coś dać. Wspomagane energią z kosmosu przeziębienie rzuciło mi się na oczy, niezwykle barwnym zapaleniem spojówek, połączonym z odnowioną "kontuzją" rogówki. Zakrapiam więc oczy, ale ręce nie chcą uznać próżni.
W ramach akcji "nie_kupię_nic_więcej_dopóki_nie_przerobię_tego_co_mam" rozpakowuję nowe kartony z włóczkami "bo promocja była".

Kupuję i przerabiam. Zapalenie spojówek i antybiotyk do oczu swoją drogą, druty i włóczka swoją.

Tu zestaw już opisywany przeze mnie - do komina dorobiłam siostrze czapkę i mitenki








Ten wzór mnie zafascynował - jak się robi takie skręcające paski? Już wiem. Okazało się to na serio łatwe. Jeśli umie się robić oczka prawe to jest to banał. Wzór oczywiście Dropsa. Włóczka Big Delight też Dropsa. Nie wiem, czy wymyślili najpierw włóczkę czy wzór, ale wyszło im to bardzo fajnie. Kolejny BD jedzie do mnie, tym razem róże i wrzosy.






No i oczywiście moje fioletowe ażury. Pierwsze ażurki i jestem bardzo zadowolona. Jak zwykle Drops i wzór i włóczka. Włóczka Eskimo [tak jak zestaw Marleny]. Mitenki sama przerobiłam - zamiast warkocza wstawiłam ażur i w końcu zmodyfikowałam kciuk - teraz go też przerabiam na okrągło, mniej zszywania mam.




Zupełną nowością jest pokonanie szydełka. Wcześniej próbowałam na akrylu i nie wychodziło tak jak bym chciała. No gniewamy się na siebie z akrylem jak nic, bo gdy wzięłam wełnę - tadam! Bez prucia, bez przeklinania że nie mogę się wbić w oczko ścisłe. Na luzie, bez spięcia. Tu jeszcze niedokończona, ale Artur stwierdził że nie chce uszek, więc gotowa jest tylko nieco dłuższa.
Tym razem włóczka Alize Carisma szydełko bambusowe Addi.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz