niedziela, 30 marca 2014

weekend

Weekend był sponsorowany przez liczbę 35. Nie chwaliłabym się tu tak okrągłą rocznicą ;) gdyby nie niespodzianka, którą zrobiły mi koleżanki z "forum dzieciowego".
W piątek przyszła paczka, a w niej dokładnie pognieciony atlas Europy, gdy się przez niego przekopałam, szczęka spadła mi na podłogę. Bo tam było coś, co od dawna za mną chodziło.

Koleżanki przysłały mi ceramiczną miskę do dziergania. Miska ta posiada kilka dziurek oraz wycięcie. Działa to tak, że w środku leży kłębek lub kilka kłębków, nitkę prowadzi się wycięciem lub dziurkami. Kłębek nie wypada z miski, dzierga się miło i przyjemnie.
Jedyny mankament tej miski, to szkliwo. Ona chyba miała być fioletowa, a wyszła taka hmm nie wiadomo jaka, ni to ceglasta, ni to brązowa.







środa, 19 marca 2014

lazaret

Mamy w domu prawdziwy lazaret. Powaliło nas wszystkich, oprócz Artura, chodzi dzielnie do przedszkola, a reszta ekipy kaszle i prycha, gile lecą z nosa [to głównie Filip] i ogólnie pomór. Nie wychodzimy, nie odwiedzamy, kisimy się w domu. Stan ten jakoś nie wygląda na przejściowy, po dwóch tygodniach myślę że było tak zawsze i na zawsze zostanie. Pewnie się mylę ;)
Nasza lekarka "ja-pani-nic-nie-mogę-przepisać" i "pani-może-brać-jeszcze-mniej-niż-Filip" leczy mnie pozytywną energią z kosmosu, zaklinaniem rzeczywistości "ale pani nie może być chora" musiała mi w końcu coś dać. Wspomagane energią z kosmosu przeziębienie rzuciło mi się na oczy, niezwykle barwnym zapaleniem spojówek, połączonym z odnowioną "kontuzją" rogówki. Zakrapiam więc oczy, ale ręce nie chcą uznać próżni.
W ramach akcji "nie_kupię_nic_więcej_dopóki_nie_przerobię_tego_co_mam" rozpakowuję nowe kartony z włóczkami "bo promocja była".

Kupuję i przerabiam. Zapalenie spojówek i antybiotyk do oczu swoją drogą, druty i włóczka swoją.

Tu zestaw już opisywany przeze mnie - do komina dorobiłam siostrze czapkę i mitenki








Ten wzór mnie zafascynował - jak się robi takie skręcające paski? Już wiem. Okazało się to na serio łatwe. Jeśli umie się robić oczka prawe to jest to banał. Wzór oczywiście Dropsa. Włóczka Big Delight też Dropsa. Nie wiem, czy wymyślili najpierw włóczkę czy wzór, ale wyszło im to bardzo fajnie. Kolejny BD jedzie do mnie, tym razem róże i wrzosy.






No i oczywiście moje fioletowe ażury. Pierwsze ażurki i jestem bardzo zadowolona. Jak zwykle Drops i wzór i włóczka. Włóczka Eskimo [tak jak zestaw Marleny]. Mitenki sama przerobiłam - zamiast warkocza wstawiłam ażur i w końcu zmodyfikowałam kciuk - teraz go też przerabiam na okrągło, mniej zszywania mam.




Zupełną nowością jest pokonanie szydełka. Wcześniej próbowałam na akrylu i nie wychodziło tak jak bym chciała. No gniewamy się na siebie z akrylem jak nic, bo gdy wzięłam wełnę - tadam! Bez prucia, bez przeklinania że nie mogę się wbić w oczko ścisłe. Na luzie, bez spięcia. Tu jeszcze niedokończona, ale Artur stwierdził że nie chce uszek, więc gotowa jest tylko nieco dłuższa.
Tym razem włóczka Alize Carisma szydełko bambusowe Addi.




piątek, 7 marca 2014

one day project

Kilka postów temu napisałam o ogłoszeniu jakie wrzuciłam na facebook.  Odzew był taki, że zrobiłam dwa zestawy czapka i komin. Jeden z wełny drugi z akrylu.
Przy okazji okazało się że nie mam drutów nr 8. Tj. mam, ale plastikowe.
Trzymajcie się od badziewia z daleka!
Jeszcze wełna jakoś szła, ale akryl i plastikowe druty, to była droga przez mękę. Ale skończyłam. Już mam drewniane, znów KnitPro, znowu Cubic
Po drugiej czapie zrobiłam dwie kolejne - ten sam wzór. Jedną tzw. "smerfetkę" a drugą zwykłą. 
Po czwartej czapce zaczęłam robić czapki w jeden dzień, więc zrobiłam sobie też. Ponieważ mam takie lekkie postanowienie, by przynajmniej starać się ciągle czegoś uczyć, sobie zrobiłam czapkę ażurową. Nauka oczywiście kosztuje, przede wszystkim czas poświęcony na prucie ;) Pierwszy w życiu ażur wyszedł fajnie, jednak uchował się w nim błąd. Zdjęcia zamieszczę, gdy zrobię rękawiczki do kompletu.

Koleżanka, która zamówiła zestaw wełniany, domówiła do tego mitenki. Wprawdzie gruba wełna aż sie prosi o stworzenie grubych ciepłych rękawic, ale palce muszą być wolne - telefon trzeba jakoś obsługiwać. Doskonale rozumiem miłość do bezpalcowych rękawiczek, choć z nieco innych powodów. Lubię gdy jest ciepło w dłonie, również w samochodzie, a gdy palce są gołe to się ręce na kierownicy nie ślizgają.
Rękawice bez palców to również projekt na jeden dzień - szybkie i łatwe.




Jedna z czapek smerfetek to czpka dla mojej siostry, która btw. własnie skończyła 1. stopień studiów :)
W projektach dla niej lubię to, że się bawimy. Są one zamierzenie przesadzone. Tak jak kiedyś pisałam, że jak faktura to nie kolor, to tu i jedno i drugie. I pierwsze kolorowe mitenki z wzorem powstały dla niej, kiedyś komin wydziergałam z kolorowej włóczki. Z tej samej włóczki zrobiłam teraz czapkę.