środa, 19 lutego 2014

Patryk

Zbliża się wielkimi krokami, a razem z nim wiosna. Św. Patryk oczywiście.
Pamiętam czasy [odległe ;)] gdy ze znajomymi umawialiśmy się w knajpie, malowałam paznokcie w kolory flagi irlandzkiej i spędzaliśmy przyjemną noc przy piwku [a jak się udało, że był to guinness to już w ogóle było pięknie].
Lakier do paznokci leży na półce - przy wielokrotnym chlapaniu się w wodzie, nie ma sensu malować pazurów. 
Znajomi rozjechali się po świecie i ciężko się spotkać.
A z piwka do picia zostało jedynie Karmi, taki los gdy się karmi ;) 

Ale sentyment został, a z sentymentu można zrobić irlandzkie bransoletki.

Tak, wiem, że irlandzkie koniczynki są trzylistne, ale gdzie znajdę teraz trzylistne koniczynki, skoro wszyscy się lubują w czterolistnych - szczęśliwych?







1 komentarz:

  1. Super wyszły te bransoletki, zwłaszcza ta druga świetna!

    OdpowiedzUsuń